You are here:  / Adam Mickiewicz emigracja / Człowiek w futerale

Człowiek w futerale

post by related

related post

Cierpienie to motyw podejmowany także przez twórców polskiego renesansu, a najznakomitszą jego realizacją są Treny Jana Kochanowskiego. Cykl dziewiętnastu trenów napisanych po śmierci zaledwie trzydziestomiesięcznej córki Urszulki obrazuje ewolucję światopoglądu poety. Już na początku Trenu I poeta ujawnił przyczynę żalu i usprawiedliwił jego ogrom. Wzywał „Wszytki płacze, wszytki łzy Heraklitowe / I lamenty, i skargi Simonidowe” [T. I, w. 1–2], by pomogły mu opłakiwać zmarłą córkę. Śmierć dziecka Kochanowski przyrównał do smoka zabierającego „słowiczki liche” [T. I, w. 10]. Nie było to jedyne porównanie, bowiem w Trenie V poeta utożsamił Urszulkę z podciętym przypadkowo przez ogrodnika pędem wyrastającej dopiero oliwki. Jan Kochanowski pytał sam siebie „co lżej: czy w smutku jawnie żałować, / Czyli sie z przyrodzeniem gwałtem mocować?” [T. I, w. 19–20], nie wiedząc czy pogrążyć się w rozpaczy, czy też spróbować ją przezwyciężyć. W kolejnych utworach poeta nadal skarżył się na swoje cierpienie, w Trenie III natomiast – uświadamiając sobie ogrom straty – wyraził pragnienie rychłej śmierci, by móc spotkać się z córką za grobem. Tren IV to wyraz bólu i cierpienia, do którego przyczyniła się śmierć, naruszając ogólnie ustalony porządek i powodując przedwczesny zgon dziecka. Kochanowski w pełni odczuwał rozpacz Niobe, która „na martwe ciała / Swoich namilszych dziatek patrząc skamieniała” [T. IV, w. 17–18]. Jednoczył się z nią w jej bólu, a w Trenie XVI stwierdził, że „człowiek nie kamień” [w. 37], przywołując na myśl łzy Niobe wypływające z kamiennych oczu. Poeta był przekonany o tym, że człowiek nie jest w stanie nie odczuwać bólu i że nie nauczy go tego żadna filozofia. Sprzeciwiał się w ten sposób stoicyzmowi, według którego należało wyzbyć się wszelkich namiętności, poprzestać na tym, co jest człowiekowi dane, a wobec przeciwności losu zachować postawę równowagi. Poeta nie potrafił opanować swego bólu, dlatego też z wyrzutem zwracał się do Persefony: „Mogłażeś tak wielu łzam dać upłynąć płono?” [T. V, w. 14]. W kolejnych trenach ból ojca po stracie córki coraz bardziej się potęgował. W Trenie VI Kochanowski przyrównał Urszulkę do Safony słowieńskiej, upatrując w niej przyszły wielki talent poetycki. Widział ją jako pięknie śpiewającego słowika, który po swej śmierci zostawił tylko żal, że zmarł w tak młodym wieku. Ból ojca spowodowany był również widokiem ubiorów i pamiątek po córce oraz świadomością, że dom – dotąd wypełniany jej śmiechem, radością i śpiewem – teraz będzie pusty. Treny IX, X i XI to bunt przeciwko niesprawiedliwemu biegowi życia ludzkiego. W dalszym ciągu poeta przeciwstawiał się stoicyzmowi, twierdząc, że ani pobożność, ani dobroć nie ratują przed rozpaczą w nieszczęściu. Poddawał w wątpliwość wartość cnoty, którą do niedawna utożsamiał z prawdziwym wiecznym skarbem. Utworem, który dość wyraźnie przedstawia kryzys światopoglądowy Kochanowskiego, jest Tren X, w którym poeta postawił wiele pytań związanych z pośmiertnym losem ukochanej córki. Zastanawiał się on nad tym, czy znajduje się ona w chrześcijańsko-platońskich sferach niebieskich, na antycznych Wyspach Szczęśliwych, w krainie zmarłych – w Hadesie, czy w czyśćcu, choć nurtowała go również myśl, iż stała się ona ucieleśnieniem innego życia zgodnie z platońską teorią reinkarnacji. Ból po stracie córki był tak wielki, że zaczął nawet wątpić w jej pośmiertne istnienie – „Gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest” [T. X, w. 15]. Ostatecznie jednak zrozpaczony ojciec zdołał opanować swe myśli, „Żałości! Co mi czynisz? Owa już oboje / Mam stracić: i pociechę, i baczenie swoje?” [T. XI, w. 15–16]. Kolejne treny przyniosły rozpamiętywanie straty, ale i wyciszenie, coraz bardziej osiągalny spokój. Poeta zaczął wierzyć, że z czasem zagoją się rany jego „smutnego serca” [T. XVI, w. 43]. Długo wyczekiwane ukojenie i pocieszenie pojawiło się jednak dopiero w Trenie XIX. Utwór ten jest literackim zapisem snu, w którym objawiła się poecie jego własna matka z Urszulką na rękach. Tren zamykający cały cykl przyniósł odpowiedzi na wcześniej zadawane pytania. Poeta, rozmawiając z matką, dowiedział się, że jego córka jest w niebie, a dzięki temu, że umarła w tak młodym wieku, uniknęła wielu cierpień. Pomimo śmierci jest szczęśliwa, ponieważ przebywa w miejscu, w którym „troski nie panują, tu pracej nie znają, / Tu nieszczęście, tu miejsca przygody nie mają, / Tu choroby nie najdzie, tu nie masz starości, / Tu śmierć, łzami karmiona, nie ma już wolności” [T. XIX, w. 67–70]. Ojciec, choć bardzo cierpiał po nagłej stracie córki, ostatecznie pogodził się ze swoim losem, bowiem „Czas doktór każdemu” [T. XIX, w. 145]. Matka poety powiedziała do niego bardzo ważne słowa, które od tej pory miały wyznaczyć jego nową postawę wobec śmierci córki. „Ludzkie przygody / Ludzkie noś!” [T. XIX, w. 155–156] Wszelkie ludzkie nieszczęścia należy przyjmować z godnością, po ludzku, bez odwoływania się do transcendencji. W tym to kontekście Kochanowski pozostał humanistą, bowiem nie próbował odnaleźć ratunku w Bogu, lecz starał się polegać na siłach człowieka. „Jeden jest Pan smutku i nagrody” [T. XIX, w. 156] i jednakowo rozdaje On ludziom szczęście i nieszczęście, które stanowiąc nieodłączny element życia ludzkiego – wciąż się ze sobą przeplatają. Pogląd ten zawarł Kochanowski również w Odprawie posłów greckich, w której to Pani Stara powiedziała: „raz radość, / Drugi raz smutek; z tego dwojga żywot / Nasz upleciony. I rozkoszy-ć nasze / Niepewne, ale i troski / Muszą, gdy Bóg chce, a czasy przyniosą” [w. 116–120].

Podobne wpisy o edukacji:

Człowiek w futerale
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)